SONY DSC

Dziecko uczy życia w rytmie slow

W nazwie bloga mam modne słowo „slow”. Co może być odrobinę mylące. Nie jestem pełno etatowym wyjadaczem rytmów slow. Jestem marnym uczniem w szkole mojego syna. Jako nauczyciel daje mi popalić – jest strasznie wymagający.

Bieganie za maluchem po całym domu jest jak najbardziej slow. Nawet jeśli z boku wygląda jak wyścig szczurów, w którym toczy się walkę, o to, kto padnie pierwszy. W tym całym chaotycznym świecie dziecka wszystko ma swoje miejsce. Każda zabawa (w moim przypadku galop przez dom) pochłania jego uwagę w stu procentach – świat wokół zamiera. I choć ten świat jest mały (wielkości pokoju) to mieści się w nim wszystko, co jest potrzebne do szczęścia.

(więcej…)

SONY DSC

Co mnie nauczyło 1,5 roku macierzyństwa

Absurdu – czas płynie wolniej, a jakby szybciej. Jeszcze wczoraj miałam 28 lat i chodziłam z brzuszkiem. Dziś mam 30 i w łóżku mam nie jednego, a dwóch facetów. Z czego ten mniejszy śpi w poprzek.

Po przyjściu na świat Juniora, żelazko poszło na urlop. Urlop trwa 1,5 roku i końca nie widać. Jedyne co widać, to fakt, że bez żelazka żyć się da.

Kupowanie kolejnej zabawki uważałam za bezsens. W końcu dziecko bawi się nią 15 minut i rzuca w kąt, do kosza pełnego klocków, miśków, autek i innego badziewia. ALE sprawia nam (rodzicom) to wielką przyjemność – portfel chudszy, a dziecię uśmiecha się przez kwadrans – BEZCENNE.

(więcej…)

SONY DSC

Poprawiacze humoru uzależniają

Wiele rzeczy uzależnia. Zwłaszcza poprawiacze nastroju, takie jak kubek kawy czy lampa wina. Najbardziej jednak wciągają zakupy. Wciągają jak filmowe bagno z mokradeł. Wpada się w nie i tkwi, bo a) zakupy są przyjemną formą spędzania czasu, o ile wszystko na nas pasuje i wyglądamy w tym jak boginie sexu; b) każda forma zakupów to zawsze WYJŚCIE z domu; c) nie pracuję, nie zarabiam – mam kieszonkowe, więc szaleję jak za młodych lat d) zakupy zawsze okraszam wizytą w kawiarni, tudzież restauracji – a, dobry obiad nie jest zły.

(więcej…)

693_min

Zmęczona.

Zmęczenie dopada każdego. Owija się wokół duszy, wbija w serce i zasysa umysł. Już nic nie pracuje tak samo. Nic nie działa, jak powinno. Nie pomagają hektolitry kawy. Nie pomagają dodatki w formie energetyków, coli, batonów… właściwie straciłam nadzieję, że ten stan permanentny kiedyś się skończy.

Przyszło, nie wiadomo skąd i nie wiadomo po co. Osaczyło mnie, niczym boa dusiciel i dusi. Ostatnie podrygi energii budzą się czasem, by umrzeć, dobijając świadomością, że można żyć inaczej…

Sączę puszkę (…) i biadolę. Biadolę, bo nie daję rady. W miejscu, gdzie powinnam być ja, stoi cień mnie. Depresja jakaś, majaki… gubię słowa, myśli. Wszystko mnie przygniata – śniadanie urasta do rangi triatlonu, wyście do sklepu staje się walką z samą sobą, a zwykła (relaksująca) kąpiel staje się przykrym obowiązkiem. Znikam. Nie dbam o siebie – źle jem, nie piję, śpię dużo, a i tak czuję, jakbym nie dosypiała.

Mąż ucieka, co raz dalej. Jak żyć z histeryczką? Ze stanu milczenia przełączam się na agresora. Atakuję – gryzę, drapię, pluję jadem. A wszystko z bezsilności.

Nie znajduję lekarstwa. Żadnego antidotum. Czy to wszystko to przez pogodę? Chorobę? A może szczęście, gdzieś uciekło? Albo tak jestem stworzona? Geny? Kwestia wychowania? Samotność? Melancholia?

S.0.S. wołam.

SONY DSC

Zazdrośnice – Schmitt

Czytając każdą nową książkę Schmitt’a z góry zakładam, że to lektura warta mojego czasu. I tak samo było w przypadku Zazdrośnic – krótkiej opowiastki o życiu czterech nastolatek.

Historia toczy się w głębi każdej z dziewczyn – czytając, śledzimy ich myśli zapisane w formie pamiętnika. Wiemy tyle, na ile pozwolą nam bohaterki. Momentami mam wrażenie, że ich słowa są zbyt ‚dorosłe’. Jakby zbyt dużo rozumiały, ale zarazem świadomość ta, i tak je przed niczym nie chroni – popełniają błędy młodości. Dorastają, poznając miłość. Muszą radzić sobie ze swoimi emocjami, niejednokrotnie ukrywając je przed światem. Zderzają się z życiem codziennym, które uczy je bólu zazdrości i radości.

Schmitt ustami Anouchki, Julii, Raphaelli i Colombe, mówi czym jest miłość – spełnieniem, uzależnieniem… miłość potrafi również zniszczyć i zabić.

Psychologia dusz, to coś, w czym Schmitt się lubuje. I czym zaraża, dając wiele do myślenia. Okres dorastania jest…, lub był czasem prób dla każdego z nas. Warto sięgnąć po książkę i popatrzeć wstecz z przymrużeniem oka.