Jak nie dać się oszukać

Książka „Jak nie dać się oszukać” trafiła do mnie całkiem przypadkiem. Wydawało mi się, że może trochę na wyrost, jednak w trakcie lektury przypomniałam sobie sytuacje, które mnie spotkały w życiu… gdyby nie moja czujność, dziś mogłabym się wpisać na długą listę osób, które padły ofiarą oszustów.

Problem oszustw dotyczy każdego z nas, tylko najczęściej o tym zapominamy. Tak samo, jak zapominamy o środkach ostrożności. A niestety, w każdej chwili możemy zostać ofiarą oszusta… internetowego, finansowego czy matrymonialnego. Liczba tych przestępstw wciąż rośnie.

Autorka – Bożena Kultys, pokazuje schematy działania oszustów oraz podpowiada nam jak ich rozpoznać.

Oszuści matrymonialni działają zazwyczaj w podobny sposób, który można, przy odrobinie uwagi, wyłapać. Zadając odpowiednie pytania oraz weryfikując historię życia, którą nam opowiadają.

Inną grupą są oszuści finansowi, do których m.in. możemy zaliczyć powstające jak grzyby po deszczu, parabanki. Są one działalnością łudząco podobną do banków, z tym, że nie mogę one używać słów: bank oraz kredyt. Stąd wzięły się chwilówki. Bardzo często wprowadzają w błąd swoich klientów poprzez niezgodne z prawem zapisy oraz ukryte koszty.

Pojawia się wiele fikcyjnych firm, które oferują łudząco korzystne pożyczki. Równie dobrze można wpaść w sidła twórców piramid finansowych, takich jak wszystkim znane Amber Gold. W tym przypadku poszkodowanych jest 10 tys osób, a strata sięga 660 mln złotych.

Oszuści powołują się na znane urzędy (US, KRRiT), wysyłając łudząco podobne do oryginałów pisma, na niewielkie kwoty wpłaty, z którą się niby zalega. Podszywają się pod komorników i windykatorów – osobiście dostałam maila z załącznikiem, w którym informowano mnie, iż zalegam ze spłatą. Długo szukałam w głowie, gdzie mogłam o czymś zapomnieć… na koniec przyszła mi myśl, żeby sprawdzić u źródła. Okazało się, że byli to oszuści, którzy podszywali się pod znaną firmę windykacyjną. Nie dałam się nabrać, jednak na pewno niewielkie grono osób uwierzyło i zostało okradzionych.

Obecnie pojawia się co raz więcej metod, którymi posługują się oszuści. Mają bowiem większe pole do popisu. Ciekawą formą jest phishing, który polega na wyłudzaniu haseł i loginów.

Dobrze znany znam portal społecznościowy, facebook jest dobrą bazą wypadową dla oszustów. Pojawiają się fikcyjne konta czy konkursy, które tak potrafią nas wmanewrować, że za nim się oglądniemy, fundujemy sobie odpłatną subskrypcję.

Równie łatwo można ściągnąć różnego typu wirusy na swój komputer czy telefon. Istnieje nawet fałszywe oprogramowanie antywirusowe – Scareware. Czy Keylogger – wirus podmieniający nr konta w banku, przy dokonywaniu przelewu.

Kolejną grupą są pseudopracodawcy, którzy szukają tzw. Money mule czy Słupów (do oszustw internetowych). W swoim życiu miałam sytuację, w której wysłałam CV w odpowiedzi na ofertę pracy z nieodległej miejscowości. Trochę mnie dziwiło, że pracodawca komunikuje się tylko przez maila, jednak dałam się nabrać. Miałam tyle szczęścia w nieszczęściu, że na umówioną rozmowę zawiózł mnie tata. Okazało się, że umówiony adres to opuszczone baraki, przy których kręciło się dwóch mężczyzn. Spłoszyli się, gdy zauważyli, że nie jestem sama. Być może to uratowało mi życie.

Szczerze polecam wszystkim książkę Bożeny Kultys „Jak nie dać się oszukać”. Książka ma zaledwie 129 stron, które warto przeczytać. Być może to pomoże Wam w sytuacji, gdy ktoś będzie chciał Was oszukać. W dzisiejszych czasach możliwości dla oszustów jest wiele, począwszy na tzw. metodach na wnuczka, na pseudo-kurierach kończąc. Powiedzcie STOP OSZUSTOM!