„Smak zdrowia” Agnieszka Maciąg

Owładnęła mną wewnętrzna harmonia Agnieszki Maciąg, która bije z każdej ze stron. Zaraziła mnie swoim spokojnym spojrzeniem na świat. I zachęciła do kochania samej siebie. Ocean myśli, który rodzi się pod czas lektury „Smaku zdrowia obezwładnia.

Czytając, nie czujesz wyrzutów sumienia, że źle żyjesz – kiepsko jesz, nie ruszasz się, mało śpisz. Że nie dbasz o siebie i swoją rodzinę. Jedyne co czujesz to nadzieję, że wszystko się zmieni, bo zmienisz się Ty. Jesteś bardziej świadoma siebie. I może nie skaczesz na głęboką wodę, ale małymi krokami wprowadzasz pozytywne i zdrowe innowacje.

Tak, działa „Smak zdrowia”. Tak działa Agnieszka Maciąg – toż, to istna magia lektury. Może zabrzmiało górnolotnie, ale dzięki niej zrozumiałam, że od samej kobiety wiele zależy. Stojąc na straży ogniska domowego, należy dbać o swoją rodzinę. Zarażać ich zdrowymi nawykami, pomimo że czasem stają okoniem, wobec naszych starań. Jak to mówią, „Nie od razu Rzym zbudowano”.

Książka bogata w wiedzę kulinarną, z mnóstwem przepisów. Osobiście lubię wszystkie te, których zdjęcie mogę oglądnąć, gdyż wiem, jak dana potrawa ma wyglądać. Nie oszukujmy się, wygląd też ma znaczenie (przynajmniej czasem). Oprócz przepisów na śniadania, sałatki, kiszonki czy zdrowe słodkości, są również uzdrawiające mikstury. Ten rozdział, aż kipi nowościami, o których nie miałam pojęcia, a kobiety stosują je już od setek lat.

…Wszystko zamyka się w naszym umyśle. Jest on potężną bronią w walce o siebie. Sadzę, że warto zacząć od niego. Grunt to pozytywne nastawienie. Osobiście w swojej chorobie (pomimo złych wyników i nawrotów) staram się myśleć, że jest dobrze (a nawet lepiej!).

Gorąco polecam książkę Agnieszki Maciąg, wszystkim zbłąkanym duszą. Może to nasze światełko w tunelu… A już z pewnością sięgnę po jej wcześniejsze książki!