Wykłady Profesora Niczego

Skusiłam się na tą pozycję, ponieważ przegląd epok literackich w wydaniu Miecia Mietczyńskiego zwabił mnie obietnicą skonania ze śmiechu. Oceniłam książkę po okładce, i trafiłam w dziesiątkę – pełno pikantnych historii z życia znanych literatów przeplata się z wulgarnym językiem znanego Youtubera.

Wykłady profesora Niczego zapewne trafią wyłącznie w gusta znawców literatury” (podkreślam, że ja znawcą nie jestem), o ile ci, nie oburzą się za potraktowanie jej po macoszemu. Bo, aby móc przebrnąć przez tą pozycję, jakąś wiedzę trzeba posiadać. Inaczej czytając utwierdzisz się w przekonaniu, że wiesz, iż nic nie wiesz. I wpadniesz w zadumę, że w swojej życiowej filozofii nadajesz na tych samych falach co Sokrates.

Najbardziej ubawił mnie pierwszy rozdział, dotycząc antyku. Nigdy nie patrzyłam na Mitologię, tak trzeźwym okiem. I nigdy nie byłam tak przerażona tym, co nasz ludzki umysł potrafi wyprodukować… zjadanie dzieci, sex ze zwierzętami, ludzkie potwory i same tragiczne historie bez happy endu. Dziwnym trafem za czasów szkolnych Mitologia nie wzbudziła we mnie takich emocji.

Nie miałam jakiś głębszych przemyśleń podczas tej lektury ale jedno na pewno zapadnie mi w umysł. Każdy ze znanych (mniej lub bardziej) pisarzy był tylko, i aż człowiekiem. Do wszystkiego podchodził subiektywnie i cały świat chciał podporządkować swojej ideologii. I nic się nie zmieniło za specjalnie w naszym pokrętnym ludzkim umyśle, od czasów starożytnych, aż po czasy współczesne.