KOBIETA

SONY DSC

Ciasto marchewkowe w 10 minut

Masz mało czasu, a jesteś posiadaczką thermomixa. Albo – po prostu, masz mało czasu, a zaraz będą goście. W domu z pewnością znajdziesz marchewkę, mąkę, jajka i olej – to i ciasto praktycznie gotowe!

Z ręką na sercu obiecuję, że będzie dobre, a wy nie spędzicie nawet tych tytułowych 10 minut przy kuchennym blacie. Od razu mówię, że ciasto nie jest żadnym bez glutenowym czy bez cukrowym wyrobem – to cud cukierniczy w pełnej krasie :)

(więcej…)

o_1aedd331du95e6e1rp9150r1mgf7_new

Afta – mała rzecz, a daje popalić

Borykam się z wieloma chorobami o podłożu autoimmunologicznym. Dlatego często pojawia się u mnie stan zapalny w jamie ustnej, w postaci afty. Przypadłość ta nie ominęła i mojego synka.

Afty

Afty są to małe ranki, czyli fachowo mówiąc owrzodzenia, które pojawiają się na powierzchni śluzowej jamy ustnej. Niestety są schorzeniem przewlekłym i jak sobie kogoś upatrzą za lokatora to lubią wracać. Zazwyczaj z aftami borykają się osoby z chorobami przewodu pokarmowego bądź osłabieniem odporności.

(więcej…)

SONY DSC

Slow life – Joanna Glogaza

Slow life jest pomysłem na życie, do którego wciąż dążę. Dumnie nazywam się slow mamą, jednak daleko mi do życia w rytmie slow. Nie tylko ja marzę o sielskim życiu, w którym gości wygoda i mnóstwo czasu na wszystko. Jednak tylko nielicznym udaje się zwolnić i żyć.

W ubiegłym tygodniu wpadła mi w ręce książka Joanny Glogazy „Slow life”. Spędziłam kilka przyjemnych, długich wieczorów z tą lekturą – czyli tym samym idealnie wpisałam się w jej treść. Autorka nakłania nas bowiem do szukania własnej drogi. Skutecznie proponuje odnalezienie siebie w świecie zdominowanym przez pośpiech.

(więcej…)

SONY DSC

Mój pierwszy raz…

Muszę się Wam do czegoś przyznać – kupiłam go! Zapłaciłam za niego, z nieukrywaną niepewnością. Nie wiedziałam co mnie czeka, a tu… zaskoczył mnie totalnie! Smakował wyśmienicie. Ale może to efekt idealnie dobranego towarzystwa? Wybierając go, zastanawiałam się co z nim zrobię…, co prawda miałam kilka pomysłów, ale bałam się, co nam z tego może wyjść. Po dzisiejszym dniu mogę (wręcz muszę) polecić go każdemu – płeć i wiek nie gra tu roli!

(więcej…)

o_1agaq14b615o61e791145v40pbb9_new

Rozśmieszę Was.

Opowiem Wam o swoich planach. Podobno Bóg zawsze się uśmiecha, gdy przygląda się naszym marzeniom. Z biegiem czasu sama mam niezły ubaw, ze swoich dawnych pomysłów na życie – często jest to śmiech przez łzy.

Każdy z nas (ale to każdy) ma jakieś marzenia – małe i duże. Jeden chce dostać parę kapci na święta, inny brykę od rodziców na urodziny. Zdarza się tak, że udaje się nam dostać to co pragniemy. Zazwyczaj jednak musimy obejść się smakiem – ewentualnie popatrzeć z daleka, albo snuć dalej sny na jawie.

Najczęściej chcemy dostać wszystko za darmo. Bez wysiłku. Bez żadnego wkładu. Najlepiej niech wszystko spada z nieba, albo ktoś pracuje za nas. Nie ma nic za darmo, a szkoda. Fakt ten, potwierdzają wyjątki, kiedy ktoś urodzony pod szczęśliwą gwiazdą, idzie przez życie szczęśliwy.

Bo o szczęściu mowa. Marzenia są. Zawsze będą. Nigdy nam ich nie braknie. Nigdy nie przestaniemy łudzić się, że można dostać wszystko, co dusza tylko za marzy. I tak, budujemy zamki na piasku. Żyjemy życiem tu, i tam. Zawsze jest mało. Zawsze można więcej.

Umiar. Tak, umiar jest szczęściem. Praca również. Sama w sobie jest czymś, w czym można znaleźć spełnienie. Droga do spełnienia marzeń może być samym spełnieniem marzeniem (masło maślane).

Podsumujmy i pośmiejmy się. Mam marzenia, wielkie. Mąż twierdzi, że nawet gdy dostanę to co chcę, to będę chcieć więcej. Ale nigdy nie przestanę marzyć. Nie powiem na głos o czym – nie chcę zapeszać. Bóg jeden wie i pewnie ma ze mnie niezły ubaw!

SONY DSC

Kto nam podkłada świnię?

Pierwszy raz, po lekturze książki, mam taki totalny mętlik w głowie. Zazwyczaj autor wykładał kawę na ławę i mówił: to jest dobre, a to jest fu! A tu…milion hipotez, które praktycznie rujnują moje dotychczasowe spojrzenie na świat. Ziemia się pode mną zatrzęsła!

Kto nam podkłada świnię? jest skarbnicą wiedzy. Aż się w niej roi od danych statystycznych, dziwnych nazw, dat i faktów. Udo Pallmer (wraz ze współautorami) obala mity, niczym nasz Radek Kotarski. Zaskakuje mówiąc, że czasem lepiej zjeść frytki z ketchupem niż sałatę z ekouprawy.

(więcej…)

SONY DSC

Miejsce dla dwojga

„Czasami możemy odnaleźć samych siebie tylko wtedy, gdy najpierw się zgubimy”.

„Miejsce dla dwojga” to czwarta z kolei powieść Dzienników pisanych w drodze. Nie miałam szansy zapoznać się z pierwszymi częściami ale zupełnie mi to nie przeszkadzało…

W wielkim skrócie:… Głównym bohaterem jest Alan Christoffersen – kiedyś człowiek sukcesu. Dobrze prosperująca firma, pieniądze i piękna żona, to wszystko co miał i wszystko co później stracił. By pogodzić się z utratą ukochanej, wyruszył w podróż po Stanach Zjednoczonych, od Seatlly w Waszyngtonie to Key Wast na Florydzie. W życiu Alana pojawiło się wiele ważnych osób, jednak przez żałobę tego nie dostrzegał. Dopiero później, zdał sobie sprawę jak bardzo odepchnął wszystkich, którzy go kochali. Nawet swojego ojca, który nie rozumiał i nie popierał jego decyzji o wyprawie ale jednak wciąż przy nim był.

Jego wędrówkę przerwała wiadomość o chorobie. Po udanej operacji i rekonwalescencji w domu rodzinnym, Alan ponownie wrócił na trasę. Podczas swojej podróży spotykał wielu ludzi. Niektórzy, tak jak on, ponieśli w swoim życiu wiele strat. Większość z nich dawała mu nadzieję i pozwalała przetrwać ten trudny czas. Do wielu z tych ludzi był podobny.

Jest to książka, która pokazuje nam, żeby nigdy nie należy się poddawać, nawet pomimo licznych niepowodzeń. Uświadamia, że wiele ważnych rzeczy mamy tuż przed nosem, a często tego nie dostrzegamy. „Miejsce dla dwojga” jest ekscytującą powieścią… daje do myślenia.

„Każdy potrzebuje miłości. Każdy. Ci, którzy w to nie wierzą, trochę mnie przerażają.”

863_min

O kuchni słów kilka

Moja kuchnia nie ma nawet 3 lat. A mi daleko do mistrza kuchni (czasem, to do kuchni mi nawet daleko). Jednak znalazłam w niej już tyle mankamentów, że na palcach u obu rąk nie zliczę!

Kuchenne mankamenty

Po roku użytkowania musieliśmy wymienić blat, gdyż pękł. Oczywiście wszystko w ramach gwarancji, jednak nie obyło się bez komentarzy, że z pewnością upuściłam coś ciężkiego… taaak, chyba lodówkę z wysokości 2 metrów, żeby taki gruby drewniany blat pękł wzdłuż. Drugą sprawą jest jednokomorowy zlew i bateria, która wychodzi wprost z blatu, przez co jest on wciąż mokry. Trzeci niuans to zbędna mikrofala – nie używam wynalazku ale posłuchałam męża, że kiedyś może się przydać.

Dodatki – tego mi trzeba!

Do tego wciąż szukam idealnych dodatków. Zazwyczaj kupuję co popadnie, bo akurat wpadnie mi w oko. W efekcie nic do siebie nie pasuje. Mam dość tradycyjny gust i wszystko co klasyfikuje się w nurt rustykalny bądź skandynawski musi być moje. A do tego, jak na kobietę przystało, lubię zmiany.

Do kuchni potrzebuję kilku rzeczy: szklanych, a zarazem szczelnych pojemników; słodkich fikuśnych ściereczek (widziałam idealne w Obi – z motywem ziół); kilku ciekawych doniczek na zioła, które w tym roku zasiałam; ociekacza na naczynia.

Z grubszych rzeczy, których mi w kuchni brakuje to komplet porządnych garnków oraz zestaw obiadowy w kolorze (ahh te baby, pomyśli mój mąż)!

289_min

Czy domowe sposoby wystarczają w walce z przeziębieniem?

Jedną z najbardziej uciążliwych chorób jest przeziębienie. Wiąże się z nim ból głowy, gardła, mięśni, stawów oraz kości. Do tego nęka nas zatykający nos katar, kichanie i gorączka. Najczęściej przeziębiamy się w tzw. okresach przejściowych, czyli jesienią i wiosną. Dorośli chorują od 2 do 4 razy w ciągu roku, a dzieci nawet kilkanaście razy. Mniejszą odporność mają również ludzie starsi oraz osoby cierpiące na przewlekłe schorzenia (tu kłaniam się ja i moje RZS).

Pierwsze objawy przeziębienia nie każdego skłaniają do wizyty u lekarza. Początkowo większość z nas stara się wyleczyć domowymi sposobami. Dzielnie spisuje się tu czosnek miód i cytryna.

Innymi sposobami na pozbycie się uporczywego kataru (mniej znanymi) jest pachnąca kąpiel z olejkami eterycznymi (lawendowym, eukaliptusowym) bądź inhalacje z olejkiem sosnowym czy samą solą fizjologiczną (w przypadku małych dzieci).

Ból gardła można zlikwidować dzięki ziołowym płukankom (szałwią czy rumiankiem). U mnie najlepiej sprawdza się kilka kropli amolu rozcieńczonych w wodzie.

Również domowymi sposobami można pozbyć się kaszlu oraz gorączki. Często jednak oczekiwany efekt udaje się osiągać dopiero po aptecznych lekach. Czasem sama natura to za mało. W przypadku małego dziecka bardzo ważne jest, żeby lekarstwo zadziałało szybko. A lipowo-miodowa herbatka może nie wystarczyć. Istnieje wiele farmaceutycznych wynalazków – warto poszukać tych najlepszych, dla nas i naszej rodziny. Nie chcę tu podawać nazw ale mam kilka sprawdzonych leków, które podaję swojemu synkowi. Mam siostrę farmaceutę, i przed każdym zakupem się z nią konsultuję.

Oprócz naturalnych bądź aptecznych środków warto zwrócić uwagę na swoją dietę i stres – czasem chwila relaksu w ciągu dnia, czy odpowiedni posiłek mogą uchronić nas przed niechcianą infekcją.

SONY DSC

Mówiąc inaczej – Paulina Mikuła

Na wstępie przyznam się bez bicia, że popełniałam (i wciąż popełniam) większość błędów, o których mowa w „Mówiąc inaczej”. Na obronę pokażę zaświadczenie od pedagoga (z czasów szkolnych) o dysleksji i dysortografii – czym, de facto, mogłabym sobie tyłek podetrzeć (o wulgaryzm!). Wiele moich błędów wynika z zaniedbania i niewiedzy. Amen.

Nasz ojczysty język jest trudny sam w sobie. Nawet najlepszy polonista zarzeka się, że do Miodka mu daleko. Autorka – Paulina Mikuła, stworzyła coś na kształt oryginalnego podręcznika, który od standardowego różni się tym, iż uczy przez zabawę. Czytając jej książkę miałam ubaw po pachy. Paulina posługuje się prostym (czasem ironicznym) językiem i nie boi się nas pouczać, za co jestem jej niezmiernie wdzięczna. Nawet, gdy przytacza nudne (w jej wydaniu wydają się czymś nowym) zasady pisowni, nie orientujemy się, że wbija nam wiedzę do głowy. Pisze o błędach, interpunkcji, wulgaryzmach, związkach frazeologicznych oraz naszym języku (dosłownie). Na końcu sprawdza naszą uwagę, robiąc szybką kartkówkę!

Paulina jest vlogerką – prowadzi własny kanał na YouTube. Niestety nigdy na niego nie trafiłam. Usłyszałam o niej w jednym z programów śniadaniowych i zapałałam chętką na jej książkę. „Mówiąc inaczej” jest kwintesencją wiedzy Pauliny, którą dzieli się z nami w łatwy i niebanalny sposób. Szkoda z takiej lekcji nie skorzystać.