863_min

O kuchni słów kilka

Moja kuchnia nie ma nawet 3 lat. A mi daleko do mistrza kuchni (czasem, to do kuchni mi nawet daleko). Jednak znalazłam w niej już tyle mankamentów, że na palcach u obu rąk nie zliczę!

Kuchenne mankamenty

Po roku użytkowania musieliśmy wymienić blat, gdyż pękł. Oczywiście wszystko w ramach gwarancji, jednak nie obyło się bez komentarzy, że z pewnością upuściłam coś ciężkiego… taaak, chyba lodówkę z wysokości 2 metrów, żeby taki gruby drewniany blat pękł wzdłuż. Drugą sprawą jest jednokomorowy zlew i bateria, która wychodzi wprost z blatu, przez co jest on wciąż mokry. Trzeci niuans to zbędna mikrofala – nie używam wynalazku ale posłuchałam męża, że kiedyś może się przydać.

Dodatki – tego mi trzeba!

Do tego wciąż szukam idealnych dodatków. Zazwyczaj kupuję co popadnie, bo akurat wpadnie mi w oko. W efekcie nic do siebie nie pasuje. Mam dość tradycyjny gust i wszystko co klasyfikuje się w nurt rustykalny bądź skandynawski musi być moje. A do tego, jak na kobietę przystało, lubię zmiany.

Do kuchni potrzebuję kilku rzeczy: szklanych, a zarazem szczelnych pojemników; słodkich fikuśnych ściereczek (widziałam idealne w Obi – z motywem ziół); kilku ciekawych doniczek na zioła, które w tym roku zasiałam; ociekacza na naczynia.

Z grubszych rzeczy, których mi w kuchni brakuje to komplet porządnych garnków oraz zestaw obiadowy w kolorze (ahh te baby, pomyśli mój mąż)!

289_min

Czy domowe sposoby wystarczają w walce z przeziębieniem?

Jedną z najbardziej uciążliwych chorób jest przeziębienie. Wiąże się z nim ból głowy, gardła, mięśni, stawów oraz kości. Do tego nęka nas zatykający nos katar, kichanie i gorączka. Najczęściej przeziębiamy się w tzw. okresach przejściowych, czyli jesienią i wiosną. Dorośli chorują od 2 do 4 razy w ciągu roku, a dzieci nawet kilkanaście razy. Mniejszą odporność mają również ludzie starsi oraz osoby cierpiące na przewlekłe schorzenia (tu kłaniam się ja i moje RZS).

Pierwsze objawy przeziębienia nie każdego skłaniają do wizyty u lekarza. Początkowo większość z nas stara się wyleczyć domowymi sposobami. Dzielnie spisuje się tu czosnek miód i cytryna.

Innymi sposobami na pozbycie się uporczywego kataru (mniej znanymi) jest pachnąca kąpiel z olejkami eterycznymi (lawendowym, eukaliptusowym) bądź inhalacje z olejkiem sosnowym czy samą solą fizjologiczną (w przypadku małych dzieci).

Ból gardła można zlikwidować dzięki ziołowym płukankom (szałwią czy rumiankiem). U mnie najlepiej sprawdza się kilka kropli amolu rozcieńczonych w wodzie.

Również domowymi sposobami można pozbyć się kaszlu oraz gorączki. Często jednak oczekiwany efekt udaje się osiągać dopiero po aptecznych lekach. Czasem sama natura to za mało. W przypadku małego dziecka bardzo ważne jest, żeby lekarstwo zadziałało szybko. A lipowo-miodowa herbatka może nie wystarczyć. Istnieje wiele farmaceutycznych wynalazków – warto poszukać tych najlepszych, dla nas i naszej rodziny. Nie chcę tu podawać nazw ale mam kilka sprawdzonych leków, które podaję swojemu synkowi. Mam siostrę farmaceutę, i przed każdym zakupem się z nią konsultuję.

Oprócz naturalnych bądź aptecznych środków warto zwrócić uwagę na swoją dietę i stres – czasem chwila relaksu w ciągu dnia, czy odpowiedni posiłek mogą uchronić nas przed niechcianą infekcją.

SONY DSC

Mówiąc inaczej – Paulina Mikuła

Na wstępie przyznam się bez bicia, że popełniałam (i wciąż popełniam) większość błędów, o których mowa w „Mówiąc inaczej”. Na obronę pokażę zaświadczenie od pedagoga (z czasów szkolnych) o dysleksji i dysortografii – czym, de facto, mogłabym sobie tyłek podetrzeć (o wulgaryzm!). Wiele moich błędów wynika z zaniedbania i niewiedzy. Amen.

Nasz ojczysty język jest trudny sam w sobie. Nawet najlepszy polonista zarzeka się, że do Miodka mu daleko. Autorka – Paulina Mikuła, stworzyła coś na kształt oryginalnego podręcznika, który od standardowego różni się tym, iż uczy przez zabawę. Czytając jej książkę miałam ubaw po pachy. Paulina posługuje się prostym (czasem ironicznym) językiem i nie boi się nas pouczać, za co jestem jej niezmiernie wdzięczna. Nawet, gdy przytacza nudne (w jej wydaniu wydają się czymś nowym) zasady pisowni, nie orientujemy się, że wbija nam wiedzę do głowy. Pisze o błędach, interpunkcji, wulgaryzmach, związkach frazeologicznych oraz naszym języku (dosłownie). Na końcu sprawdza naszą uwagę, robiąc szybką kartkówkę!

Paulina jest vlogerką – prowadzi własny kanał na YouTube. Niestety nigdy na niego nie trafiłam. Usłyszałam o niej w jednym z programów śniadaniowych i zapałałam chętką na jej książkę. „Mówiąc inaczej” jest kwintesencją wiedzy Pauliny, którą dzieli się z nami w łatwy i niebanalny sposób. Szkoda z takiej lekcji nie skorzystać.

SONY DSC

Rok magicznego myślenia

„Rok magicznego myślenia” jest książką, opowiadającą o dość trudnym temacie, jakim jest śmierć. A dokładniej – śmierć, która spotyka najbliższą nam osobę. Historia opisana przez Joan Didion niesie w sobie przesłanie – nigdy nie wiemy, jak zareagujemy, gdy spotka nas coś tak przerażająco nieoczekiwanego, a zarazem tak nieuniknionego.

Mąż autorki, John Didion dostaje zawału i umiera tuż przed nowym rokiem. Wszystko dzieje się nagle i niespodziewanie. Kobieta po 40-latach latach spędzonych razem nagle zostaje sama. Przez rok przechodzi kolejne etapy swojej żałoby – w każdy mijający dzień wspomina wspólnie spędzone dni i szuka znaków, które zwiastowałyby śmierć ukochanego. W międzyczasie jej córka ląduje w szpitalu w ciężkim stanie. Odwleka się pogrzeb Johna, a nasila uczucie bezsilności.

Książka jest pełna chaotycznych wydarzeń, dat i nazw. Autorka opowiada nam o sobie i swoim życiu, wcale nie dążąc do utartych schematów. Dzieli się z nami swoim bólem. Czuje się jednocześnie winna i zagubiona. Wraca do zdarzeń z przeszłości, szukając luk, dzięki którym mogłaby uratować swojego męża. Życie jednak płynie dalej, a czas leczy wszelkie rany. Joan musi nauczyć się żyć od nowa – sama.

SONY DSC

Zupa z czerwonej soczewicy i pomidorów

Piekielnie dobra zupa wykonana w Thermomixie. Sprzęt nie do zdarcia – dziś latał po mojej kuchni i żyje. Bogu dzięki za zaradnego męża, który potrafi metal wyklepać. Wracając do zupy… expresowe wykonanie w zaledwie 30 minut. Zdrowe składniki i niezapomniany smak w połączenia curry i soczewicy.

Składniki:

  • 100 g cebula
  • 100 g marchewka
  • 110 g czerwona soczewica
  • 550 g woda
  • 1 puszki pomidorów
  • 1 łyżka curry
  • szczypta soli
  • 30 g oleju
  • kostka bulionu warzywnego

Przygotowanie zupy:

  1. Cebulę wraz z marchewką (pokrojone na mniejsze kawałki) wkładamy do naczynia i rozdrabniamy czas 10 s/poz.5
  2. Szpatułką zgarniamy cebulę i marchewkę na dno naczynia.
  3. Dodajemy olej, sól oraz dużą łyżkę curry czas 4.30 min /Varoma/poz.1
  4. Następnie dodajemy wodę, kostkę bulionu, soczewicę i całą puszkę pomidorów czas 24 min/100 C//
  5. Całość miksujemy czas 10 s/poz.7

 

SONY DSC

Najpiękniejsza książka kucharska na świecie!

Najpiękniejsza książka kucharska jaką miałam w rękach. Ba! To coś więcej niż tylko książka – to świadectwo o tym, jak zmiana nawyków żywieniowych wpływa na nasze życie.

Autorka – Ella Woodward, prowadzi znanego bloga kulinarnego „Deliciously Ella”. Jej przepisy bazują głównie na produktach roślinnych i bezglutenowych. Jest weganką, która zaraża entuzjazmem do warzyw i owoców. Po lekturze jej nowej książki na pewno zmienicie swoje podejście do jedzenia, które de facto ma moc uleczania. Sama, jak się przyznaje, dawniej żywiła się samymi słodyczami i żywnością wysoko przetworzoną. Dopiero poważna choroba zmieniła jej światopogląd.

(więcej…)

SONY DSC

Dziecko uczy życia w rytmie slow

W nazwie bloga mam modne słowo „slow”. Co może być odrobinę mylące. Nie jestem pełno etatowym wyjadaczem rytmów slow. Jestem marnym uczniem w szkole mojego syna. Jako nauczyciel daje mi popalić – jest strasznie wymagający.

Bieganie za maluchem po całym domu jest jak najbardziej slow. Nawet jeśli z boku wygląda jak wyścig szczurów, w którym toczy się walkę, o to, kto padnie pierwszy. W tym całym chaotycznym świecie dziecka wszystko ma swoje miejsce. Każda zabawa (w moim przypadku galop przez dom) pochłania jego uwagę w stu procentach – świat wokół zamiera. I choć ten świat jest mały (wielkości pokoju) to mieści się w nim wszystko, co jest potrzebne do szczęścia.

(więcej…)

SONY DSC

Co mnie nauczyło 1,5 roku macierzyństwa

Absurdu – czas płynie wolniej, a jakby szybciej. Jeszcze wczoraj miałam 28 lat i chodziłam z brzuszkiem. Dziś mam 30 i w łóżku mam nie jednego, a dwóch facetów. Z czego ten mniejszy śpi w poprzek.

Po przyjściu na świat Juniora, żelazko poszło na urlop. Urlop trwa 1,5 roku i końca nie widać. Jedyne co widać, to fakt, że bez żelazka żyć się da.

Kupowanie kolejnej zabawki uważałam za bezsens. W końcu dziecko bawi się nią 15 minut i rzuca w kąt, do kosza pełnego klocków, miśków, autek i innego badziewia. ALE sprawia nam (rodzicom) to wielką przyjemność – portfel chudszy, a dziecię uśmiecha się przez kwadrans – BEZCENNE.

(więcej…)

SONY DSC

Poprawiacze humoru uzależniają

Wiele rzeczy uzależnia. Zwłaszcza poprawiacze nastroju, takie jak kubek kawy czy lampa wina. Najbardziej jednak wciągają zakupy. Wciągają jak filmowe bagno z mokradeł. Wpada się w nie i tkwi, bo a) zakupy są przyjemną formą spędzania czasu, o ile wszystko na nas pasuje i wyglądamy w tym jak boginie sexu; b) każda forma zakupów to zawsze WYJŚCIE z domu; c) nie pracuję, nie zarabiam – mam kieszonkowe, więc szaleję jak za młodych lat d) zakupy zawsze okraszam wizytą w kawiarni, tudzież restauracji – a, dobry obiad nie jest zły.

(więcej…)

693_min

Zmęczona.

Zmęczenie dopada każdego. Owija się wokół duszy, wbija w serce i zasysa umysł. Już nic nie pracuje tak samo. Nic nie działa, jak powinno. Nie pomagają hektolitry kawy. Nie pomagają dodatki w formie energetyków, coli, batonów… właściwie straciłam nadzieję, że ten stan permanentny kiedyś się skończy.

Przyszło, nie wiadomo skąd i nie wiadomo po co. Osaczyło mnie, niczym boa dusiciel i dusi. Ostatnie podrygi energii budzą się czasem, by umrzeć, dobijając świadomością, że można żyć inaczej…

Sączę puszkę (…) i biadolę. Biadolę, bo nie daję rady. W miejscu, gdzie powinnam być ja, stoi cień mnie. Depresja jakaś, majaki… gubię słowa, myśli. Wszystko mnie przygniata – śniadanie urasta do rangi triatlonu, wyście do sklepu staje się walką z samą sobą, a zwykła (relaksująca) kąpiel staje się przykrym obowiązkiem. Znikam. Nie dbam o siebie – źle jem, nie piję, śpię dużo, a i tak czuję, jakbym nie dosypiała.

Mąż ucieka, co raz dalej. Jak żyć z histeryczką? Ze stanu milczenia przełączam się na agresora. Atakuję – gryzę, drapię, pluję jadem. A wszystko z bezsilności.

Nie znajduję lekarstwa. Żadnego antidotum. Czy to wszystko to przez pogodę? Chorobę? A może szczęście, gdzieś uciekło? Albo tak jestem stworzona? Geny? Kwestia wychowania? Samotność? Melancholia?

S.0.S. wołam.